Banner

Mt 16,13–19

„Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej”.

Czy uciekać przed wrogiem? Czy schodzić z drogi nieprzyjaciołom? Czy choćby na krótko emigrować, by uspokoić przeciwników i wyciszyć niebezpieczne nastroje?

Większość gorliwych chrześcijan sądzi, że w imię miłości nie wolno tego robić, że trzeba się zmierzyć z nieprzyjaciółmi twarzą w twarz, narażając się na upokorzenia, spięcia, walkę, a nawet klęskę. Zachowanie przeciwne uważane jest za tchórzostwo, a więc grzech. A co na to Jezus?

Po serii konfliktów z ówczesnymi środowiskami teologicznymi Jezus opuścił rodzinną ziemię i schronił się wraz ze swymi seminarzystami na terenach przygranicznych. Chciał w ten sposób wyciszyć wrogie nastroje i uchronić siebie i uczniów przed następnymi atakami zacietrzewionego zła. A zatem można, a nawet trzeba uciekać przed złem! Jawi się pytanie: Kiedy można, a kiedy nie wolno?

W każdym przypadku sposób obrony przed złem określa Bóg. Za każdym razem trzeba pytać o Jego dyspozycje i zastosować się do otrzymanych rozkazów.

#To, że Jezus postąpił zgodnie z wolą Bożą, chroniąc się przed złem w okolice Cezarei Filipowej, poznać można po owocach, jakie wydała ta mądra ewakuacja. Apostołowie nauczyli się poznawać opinie ludzi i wypracowywać sobie własne zdanie. Podczas ucieczki przed złem otrzymali łaskę poznania, że Jezus jest Bogiem i Zbawicielem. Piotr w tych okolicznościach rozpoczął przygotowania do objęcia urzędu papieskiego. Rozpoczął fatalnie, bo od głupiego zachowania wobec Jezusa, zachowania niepodyktowanego miłością, lecz zrodzonego z pychy.

ks. Rafał Buchinger